O marce

Antosoovka to mała marka artystyczna powstała w domowej poznańskiej pracowni latem 2023 roku. Stworzona została z miłości do natury, polskiej kultury i słowiańskiego folkloru z myślą o ludziach równie zakochanych w tych klimatach. Produkty Antosoovki zawędrowały już na prawie wszystkie kontynenty (z wyłączeniem Afryki i Antarktydy) i zdobią ściany m.in. w Polsce, Korei, Peru, USA czy Islandii. 

Moim mottem jest tworzyć sztukę, która daje radość – w świecie pełnym ciężkich tematów nie chcę odwracać wzroku, ale swoimi rysunkami pragnę wywoływać uśmiechy – tak, by  moja twórczość była jak kubek ulubionej herbaty w deszczowy, chłodny dzień. Kiedyś najważniejsza dla mojego rozwoju artystycznego nauczycielka powiedziała mi, że sednem sztuki jest autentyczność, na nią więc stawiam – nawet jeśli oznacza to popadnięcie czasem w banał czy stratę łatki „ambitnej artystki”, o którą tak walczyłam jeszcze kilka lat temu. 

Z tego też powodu wszystko wymyślam i tworzę sama, własnoręcznie – nigdy w procesie rysowania nie korzystam z AI. Zaczęło się od wyboru palety kolorystycznej, zaprojektowania mojego wymarzonego stoiska, stworzeniu maskotki (o której możesz poczytać niżej!) i postawieniu całej tej strony internetowej. Nieustannie staram się ulepszać wszystko, co już powstało, ale równocześnie rysuję, drukuję, wycinam, pakuję, robię zdjęcia, prowadzę social media, wystawiam produkty, nadaję paczki i spotykam się z Wami stacjonarnie na różnych wydarzeniach. 

To wszystko nie byłoby, oczywiście, bez wsparcia mojego narzeczonego (bez którego chyba kilkukrotnie wyrwałabym sobie wszystkie włosy z głowy ze stresu), rodziny (bez której nie byłabym w stanie udźwignąć finansowo niektórych projektów) i przyjaciół (którzy wielokrotnie pomagali mi w męczących, powtarzalnych obowiązkach, bym ja mogła zająć się rysowaniem) oraz mnóstwa fenomenalnych ludzi poznanych przez cały ten czas – ogromnie Wam dziękuję! 

Antosoovka to największy i najszczęśliwszy projekt mojego życia, dlatego nie jestem w stanie opisać, jak cieszę się, ilekroć w sklepiku pojawia się kolejne zamówienie, ilekroć słyszę miłe słowa na targach, ilekroć dostaję zdjęcia plakatów zawieszonych na ścianach Waszych domów. Wdzięczność. 

Jeśli chcesz poczytać więcej o mnie lub o maskotce marki, więcej jest niżej!, jeśli zaś interesuje Cię współpraca lub zamówienie indywidualne, wpadnij do zakładki „Współpraca” – sprawdź, co mogę dla Ciebie zrobić!

Agnieszka Jarosz

Jestem ilustratorką żyjącą i pracującą na codzień w Poznaniu. Od dziecka widziałam się w trzech różnych miejscach: jako artystka, właścicielka własnego sklepu lub piratka i uparcie dążyłam do osiągnięcia przede wszystkim dwóch tych celów, bo na statek, niestety, mnie nie stać. Tak też całe godziny spędzałam na rysowaniu, malowaniu, rzeźbieniu i właściwie każdej kreatywnej rzeczy, za jaką byłam w stanie się zabrać – zaczęłam w ognisku plastycznym w wieku 6 lat, potem w plastyczniaku, który skończyłam z dyplomem ze snycerstwa, aż skończyłam na studiach na kierunku grafiki projektowej na UAPie. W międzyczasie połączyłam swoje dziecięce marzenia i jako ilustratorka zaczęłam wystawiać się na targach i konwentach, notabene tworząc ten swój własny „sklepik”. 

Po godzinach mnóstwo czytam – szczególnie kocham horrory, fantasy i literaturę piękną, oglądam niszowe wideo eseje oraz gram na różnych konsolach z moim narzeczonym. 

Kocham naturę, historię sztuki i dużo gadać – marzę o założeniu podcastu o książkach i kulturze, ale cierpię na ciągły niedoczas ;( 

Grafika_bez_nazwy-14

Antosoovka - maskotka marki

Historia Antosoovki jest dość banalna – po ponad półtorej roku prowadzenia swojego profilu na Instagramie doszłam do wniosku, że jeśli mój mały biznes ma się kiedyś rozrosnąć do momentu założenia działalności gospodarczej, nie mogę dłużej opierać się ani na starej nazwie (kto zapamięta „Ailuri Tails”?), ani na starej maskotce (ot, zwykła pandka ruda – urocza, ale, niestety, niezapadająca w pamięć).

Tak też podjęłam decyzję o stworzeniu całkiem nowej postaci – grzebałam w starych szkicach w poszukiwaniu inspiracji, aż trafiłam w dziesiątkę – jeden z moich projektów „botanimali” – zwierzęco-roślinnych hybryd zwrócił moją uwagę. Była to mieszanka płomykówki i jabłka – dość częste wizualne skojarzenie. Uwielbiam sowy, uwielbiam jabłka, uwielbiam połączenie czerwieni i zieleni, koncept był więc idealny, ale czułam, że jeszcze czegoś w nim brakuje. 

I wtedy mój wzrok padł na leżące niedaleko podręczniki do DnD – „SOWOMIŚ!”, pomyślałam. Dodanie do tej mieszanki niedźwiedzia wydało mi się idealne – dawało szerokie możliwości projektowe i dawało mojej postaci coś, czego samej sowie brakowało – chwytne łapy. 

Cała reszta poszła już błyskawicznie – zwykle nie tworzę wielu szkiców, prawie od razu więc powstał jej ostateczny, aktualny design. Nazwę zaproponowała moja obserwatorka – Anto od antonówki (gatunek jabłka), Soovka od sówki. 

W mojej pracowni

… czyli gdzie powstają moje prace. 

Aktualnie jest to niewielki (ale wypełniony po brzegi), wydzielony fragment wynajmowanego mieszkania. To przy tym biurku wszystko się zaczęło i przy nim trwa do dzisiaj. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się znaleźć więcej przestrzeni, którą w pełni będę mogła poświęcić tylko Antosoovce, ale i tak ogromnie lubię ten mój ciasny kącik! 

piuste